Not virgin - Lush cosmetics

Bardzo cenię wegańskie kosmetyki. Nie budzą kontrowersji, a można znaleźć na prawdę świetnie działające produkty. Z ostatniej wizyty w Bournemouth i tamtejszym Lush'u przywiozłam kilka, według mnie, najciekawszych. 


Otwarty pojemniczek to krem do ciała, świetnie sprawdza się jako krem do rąk. Rozwiązuje mój problem z wiecznie popękaną skórą dłoni. Ma przyjemny zapach, mimo tego, że jest wykonany tylko z naturalnych składników  jest dość intensywny. Drugi pojemniczek to piling do ciała z olejkami oraz prażoną kukurydzą. Dosyć oryginalny pomysł, a po 3 tygodniach stosowania również jestem zadowolona z efektów. Brązowa kostka to mydło do twarzy, rzeczywiście dobrze oczyszcza skórę z tego czego nie doczyścił płyn do demakijażu ale zostawia charakterystyczny mydlany "osad". Zdecydowanie używam go najrzadziej właśnie ze względu na nieprzyjemne odczucie na skórze. Mimo wszystko jeszcze daje szansę. 


Polityka firmy jest jak najbardziej proekologiczna. Większość opakowań nadaje się do ponownego użycia. Można przyjść ze swoim pojemniczkiem i właśnie w nim dostać nowy krem. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dictator of good taste , Blogger