Daily skin care / update

Daily skin care / update

Od ostatniego posta na temat pielęgnacji skóry twarzy minęło już trochę czasu. Przez moje ręce przewinęło się kilka lepszych lub gorszych kosmetyków, lecz wciąż bazowałam na kosmetykach Vianek. Nie widziałam potrzeby opisywania tej ruletki produktów, bo żaden nie zrobił na mnie takiego wrażania jak te. 


Pierwszy kosmetyk to koreańska, myjąca glinka w piance firmy HolikaHolika. Nie jest to produkt trudno dostępny, a firma jest dobrze znana szczególnie ze swojego żelu aloesowego. Glinka nadaje się do skóry tłustej oraz mieszanej z tendencją do niedoskonałości. Nakładamy kosmetyk na zwilżoną skórę twarzy, chwilę myjemy i pozostawiamy do 3 minut. Spłukujemy ciepłą wodą. Uczucie, zaraz po zmyciu, jest bardzo przyjemne, glinka nie ściąga skóry, a bardzo odświeża. Na szczególną uwagę zasługuje konsystencja - nie jest to typowa maska, a raczej jak połączenie lekko pieniącego się produktu z maseczką z glinki. Dodatkowo jest bardzo wydajna, bo niewielka ilość (kropeczka wielkości ziarnka grochu) pokryje całą twarz. Koszt 60 g tubki to ok. 35 zł. 



Drugi produkt który chcę Wam polecić absolutnie wbił mnie w ziemie już przy pierwszym użyciu. Jest to peeling enzymatyczny ze śluzem ślimaka. Efekt odświeżonej, rozjaśnionej i nawilżonej skóry jest zauważalny od razu po zastosowaniu. Żelowa konsystencja, która w trakcie masażu zmienia się w grudki daje realne poczucie pozbywania się martwego naskórka. Chyba najbardziej cieszy fakt, że za ten produkt zapłaciłam ok. 10 zł i naprawdę widzę efekty. 



(Nie jest to post sponsorowany) 

Copyright © 2014 Dictator of good taste , Blogger